poniedziałek, 24 czerwca 2013

Mimo wszystko


Ostatnie tygodnie skłaniają mnie do zastanowienia się nad tym co sprawia, że niektóre związki wytrzymują próbę czasu, a inne sypią się jak domki z kart, mimo iż wydawałoby się, że stoją na solidnych fundamentach.
Na pewno to kwestia charakterów partnerów, tego, czy umieją ze sobą rozmawiać, czy chcą prowadzić dialog i czy są gotowi do kompromisów. Bo związek to naprawdę sztuka kompromisu i dobry partner to też po trosze dyplomata i negocjator. Jeśli ktoś nie lubi ustępstw i nie umie cieszyć się szczęściem innej osoby raczej w takim układzie nie wytrwa.
Może też warto pomyśleć dlaczego ludzie wiążą się ze sobą. Czy to pragnienie wspólnego tworzenia swojego świata, czy lęk przed samotnością. Te priorytety bywają zmienne, ale przecież na początku robi się pewien rekonesans, czy druga strona pragnie tego samego, czy ceni podobne wartości, czy lubi spędzać czas w podobnym stylu... Zbyt wiele różnic nie wróży dobrze moim zdaniem. Wzajemna fascynacja jest jak parabola, bywa silna ale słabnie i gdy przygasa trzeba mieć jakiś punkt wspólny by móc iść dalej razem. Z czasem też powraca magia. Niemniej trzeba do tego chęci i zapału obu stron.
Czasami proza życia przytłacza tak bardzo, że nie ma się siły starać już o cokolwiek. Ale jeśli jest miłość, przyjaźń i zaufanie to można przetrwać. Mimo wszystko. I to jest piękne.
To se popisałam, eh, mam mętlik w głowie, dobrze, że nie w sercu. Kocham!

Brak komentarzy: