piątek, 10 stycznia 2014

Będzie się działo.

2014

Rok 2014

2 0 1 4

Zaczął się Nowy Rok. Trwa dopiero ciut ponad tydzień, a w moim życiu zmainy zaszły takie, że możnaby to rozłożyć spokojnie na kilka miesięcy. Emocje są olbrzymie, stres, napięcie, bałagan nam się w życiu zrobił taki, że wszystko to wydawało mi się kompletnie nie do ogarnięcia. Miałam chwilę paniki. Nerwy jeszcze mam pod skórą, ale powolutku, małymi kroczkami układamy wszystko na nowo.
eR rozkręca na całego nowy biznes. Ja staram się ogarnąć sprawy domowe, naszego synka i swoje zdrowie. Do tego doszła nam nieplanowana atrakcja, która całkowicie zmieniła organizację życia codziennego. Finał tych wydarzeń dopiero się krystalizuje. Najgorsze jest czekanie. Mimo nawału spraw, mimo iż miejscami nie wyrabiam, to nie umiem biernie czekać na rozwój wypadków. Niestety, czasem trzeba przyglądać się rozwojowi wypadków nim uda się je przejąć ster zdarzeń we własne ręce. O ile się tego chce. Ja "nie chcem, ale muszem" jak mówił pan prezydent.
Rok 2014 zaczął się od dużej dawki silnych wrażeń. Pozytywnych i negatywnych. Dla mojej psychiki to wybuchowy koktajl i wciąż nie odzyskałam spokoju ducha. Pracuję jednak nad tym. Mam nadzieję, że dalej będzie już spokojnie. Choć w naszym przypadku spokój to chyba pojęcie abstrakcyjne. Chaos okazl się być naszą domeną. Zatem mam nadzieję, że uda nam się względnie odnaleźć siebie w tym zamęcie. Jakby nie było siedzimy w tym razem, ramię w ramię, ręka w rękę. I to jest wielki plus.

Brak komentarzy: