piątek, 2 września 2016

Back to write

Piszę, bo mam taką wewnętrzną potrzebę, bo dzięki temu lepiej rozumiem siebie i otaczający mnie świat. Dzięki pisaniu jestem w stanie przyjrzeć się dokładniej moim myślom, emocjom, nadziejom i obawom. Jestem w stanie je nazwać, określić, przez to, że ubieram je w słowa stają się fizyczne. Daję im życie. Nie siedzą już wyłącznie w mojej głowie, mam je przed oczami, mogę do nich zajrzeć, sprawdzić, przypomnieć sobie o nich. Czasem się z nich śmieję, czasem uśmiecham się do nich, a czasem mnie zaskakują, te pozlepiane słowa, jaki wysyłam w eter. Czasem mnie niepomiernie dziwią, że byłam taka nabuzowana, zakochana, szczęśliwa, mądra, albo zupełnie nieokiełznana.
Wolność. Kocham i rozumiem.
Wciąż jej pragnę i za nią gonię. Muszę sobie na nią w końcu pozwolić. Ciężko jest czuć się wolną i swobodną mając syna, dom, obowiązki, pracę, związek... A jednak to wolność i przestrzeń są tym, czego potrzebuję do życia, jak powietrza. Mimo iż wspomniane ograniczenia (to nie to słowo, ale nie znam lepszego) pozornie mnie pętają, to jednak umiem odnaleźć w nich potrzebną mi swobodę. Owszem, wolałabym rzucić wszystko i z garstką moich bliskich zamieszkać w pięknym, zielonym zakątku nad wodą... i żyć miłością, radością, szczęściem. Kiedyś to zrobię. Najdalej na emeryturze.Teraz organizuję sobie moją wolność tak jak umiem najlepiej. Podejmując własne decyzje i ponosząc ich konsekwencje. Tymczasem trzymam w rękach stery życia i żegluję znów ku przygodzie. Poprzez szkwały i sztormy. Ku marzeniom. Są możliwe do zrealizowania, bo ja tego chcę. Bo je nazwałam, nadałam im fizyczny, materialny kształt i mogę po nie sięgnąć. Nawet jeśli wymaga to czasu... Wciąż jestem niepokorna, ale życie uczy mnie cierpliwości. Tp trudna, ale niezbędna lekcja. A ja jestem uparta.
Tyle na obecną chwilę.
J.

Brak komentarzy: