środa, 2 lutego 2011

Totolotek i polityka

Głupia gra. Ja po prostu nie umiem w nią grać i zawsze, ale to zawsze, gdy się skuszę, to jest mi później smutno. Naprawdę jest mi przykro, że nigdy nic nie trafiam, jak obstawię dobrze jedną liczbę to wszystko. Widać nie mam za grosz duszy hazardzisty. Zła, zła, zła jestem.

I jeszcze mnie ktoś wkurzył dziś, tak po oporach pojechał. Jak się odwinę to będzie aż huczało.

Do tego zebrało mi się na refleksje. W naszym pięknym kraju nie widzę innej możliwości na zapewnienie sobie normalnego bytu, jak abstrakcyjne wygranie w totolotka, zwłaszcza w dobie „genialnych” reform. A już dzisiejszy plan pana Balcerowicza powalił mnie po prostu. Nie dość, że przeszło okradanie obywateli z oszczędności (OFE), to pojawiają się pomysły wydłużania wieku emerytalnego, prowadzeniu polityki anty rodzinnej i anty ludzkiej "zlikwidować becikowe i ulgę na internet, obciąć ulgę na dzieci i zmniejszyć zasiłki". Cholera, tu nawet nie będzie Argentyny, czy Egiptu, tu będzie nędza, rozpacz i skrajne upodlenie. Czarno dziś widzę przyszłość RP i moją w niej…

Brak komentarzy: